Królik z kapelusza



Do październikowych wyborów parlamentarnych zbliżamy się z szybkością pociągów Pendolino, które zresztą nie są przystosowane do polskich torów kolejowych. Pani premier Ewa Kopacz obrała właśnie kurs turystyczny, zwiedzając liczne pejzaże, objeżdżając kraj wszerz i wzdłuż rodzimymi, zmodernizowanymi gdzie niegdzie trakcjami.


Niestety dla Ewy Kopacz takie wycieczki to nie zaplanowane wakacje, lecz przed wyborowe tourne polskimi kolejami. Pani premier z notesem w ręku skrzętnie zapisuje wszystkie bolączki trawiące napotkanych przypadkowo pasażerów, stawia lody ministrom, wysyła za sobą pusty samolot i obiecuje zmniejszyć liczbę fotoradarów na polskich drogach w które de facto „wpakowano” z budżetu ładne kilkanaście milionów złotych. Słowem jeden wielki bełkot.


Pani premier z wykształcenia lekarz pediatra powinna raczej ukończyć szkołę w cyrku, gdyż nikt nie potrafi (może poza Donaldem) tak jak ona wyciągać królika z kapelusza. Istne abrakadabra, hokus pokus i mamy podniesione płace dla mundurowych. Kolejne czary mary różdżką i szefowa rządu nagle oferuje pomoc zadłużonym frankowiczom. To, co platforma nie dokonała przez 8 lat rządów pani premier zrealizuje w niecałe pół roku. No proszę, a może zamiast pójść na humanistę trzeba było ukończyć Uniwersytet Nauk Magicznych.


Polityka w Polsce to dla zwykłego Kowalskiego czarna magia, ale nie dla żelaznej Ewy Kopacz, która posiada całą wiedzę tajemną, a do tego posiada niezbędne narzędzia i czarodziejskie atrybuty. Trzeba przyznać, że wyobraźnię pani premier ma, ale charakteru zero. Nie zdziwił mnie, więc fakt iż przez ostatni czas próbuje wmówić nam o szerokich możliwościach rozwoju gospodarki, zmniejszeniu podatków, pomocy dla polskich przedsiębiorców itp. Magiczne rytuały odprawiane na peronach nie są bynajmniej jej autorskim wynalazkiem, a raczej iluzjonisty-doradcy Michała Kamińskiego. Niestety społeczeństwo przejrzało karciane sztuczki platformersów, a poparcie dla rzezimieszków z PO jest na równi pochyłej.


Próby czarodziejskie, które odbywały się za kurtyną sceny politycznej z udziałem obecnych władz zostały obnażone przez wycieki akt z aferą taśmową. Odtąd magiczne siły, którymi posługiwali się ojcowie III RP zaczęły tracić moc, a partia Ewy Kopacz sama wpadła do gotującego się czarodziejskiego kotła.

ŁkO