Ku Kiz Klan

Jakież to miało być sojusznicze ugrupowanie z dala od „partokracji” i podziałów – jak sam dumnie ujmował naczelny antysystemowy wódz Paweł Kukiz. Choleryczny rockman miał nieść młodzież i Polskę przez galaktyczną drogę mleczną. Jakież to rozczarowanie musiało przyjść, kiedy wielu niezorientowanych wyborców dowie się niebawem z tzw. taśm Kukiza o jego prawdziwym obliczu.

Za niezłomnym architektem Ku Kiz Klanu stoi plastikowa figura, którą w prosty sposób można utrwalić za pomocą prostego urządzenia. Podczas nieoficjalnych schadzek Paweł Kukiz nie przebiera w słowach poruszając tematy nade wszystko mocno mu obce jak choćby środowisko działaczy narodowych. W opublikowanych taśmach najbardziej dostało się współtwórcy Ruchu Narodowego – Arturowi Zawiszy nazywając go skur******.

Podczas operacji blitzkrieg ‘15 o ile pamięć nie myli wygadany Pan P.K. dążył do dialogu właśnie z narodowcami. Ba, nawet kilku znalazło się w jego obozie jak Robert Winnicki. Niestety elokwencja naczelnego wodza była zbyt śmiała. Nie patyczkując się w bierki słowne nawiązuje coś o mordowaniu Żydów, strzelania do murzynów, wszechogarniającej nienawiści – słowem istny Ku Kiz Klan. Reakcja Roberta Winnickiego była jednoznaczna – środowisko narodowe wystąpiło z szeregu KKK. Przejażdżka drewnianym dyliżansem nie sprawdziła się i narodowcy będą tworzyć własne niezależne koło poselskie.

Gwoździem do trumny wydaje się nagranie w którym to Pan P. jawnie przyznaje się do współpracy z politycznym graczem bez biografii Grzegorzem Schetyną. Tu już nawet nie chodzi o obelżywe nazewnictwo przeciwników politycznych, tylko o sam fakt chęci kooperacji z członkiem partii Platformy Nieobywatelskiej. Najlepszą obroną jest atak, więc Pan P. oczywiście uznał po publikacji pierwszego nagrania, że to jawna nagonka na jego ruch – Co nas nie zabije to nas wzmocni. Nagonka na Kukiz 15 rozpętała się na dobre i to do granic absurdu – stwierdza.

Przed wyborami Pan P. brylował w mediach we wszystkich stacjach telewizyjnych i radiowych, jednym słowem stał się bożyszczem tłumu. Dzisiaj obraz tamtej kampanii nie ma nic wspólnego z obecnymi poczynaniami hetmana, który dzielnie pokonał hordę lewaków i poprowadził swe wojska wprost na wygodne foteliki sejmowe. Od teraz wódz naczelny toczyć będzie batalie na ulicy Wiejskiej w pojedynkę. Bez większego poparcia elektoratu – ma się rozumieć.


ŁkO