„Polska” władza ?  

 

Podobno w Polsce od ćwierćwiecza mamy ustrój demokratyczny. Bodaj żyjemy w państwie suwerennym i wolnym. Ponoć mamy wolność gospodarczą i ekonomiczną. Powiadają,  że żyje nam się lepiej. Podobno mamy „polską” władzę. Ale tylko podobno.


Kiedy zaglądam do pożal się Boże niepolskiej prasy czy też niepolskich stacji komercyjnych, ew. na wiodące prym portale internetowe widzę, słucham, czytam i oczom nie wierzę. Do świadomości odbiorców przebijają się takie o oto czcze słowa: „polski” przemysł (którego nie ma), „polska” gospodarka (która nie jest w stanie konkurować), „polskie” duże przedsiębiorstwa (które nie odprowadzają podatków w Polsce), „polskie” samorządy (które zadłużają lokalną społeczność), no i wreszcie „polska” władza (która od lat realizuje interesy obcych państw).



„Polskie” – nadużycia


Proszę zauważyć, że taki przekaz determinują niepolskie media. Słowa oznajmujące, że coś jest „polskie” to wynik celowych nadużyć, po to, aby Polacy uwierzyli, że w kraju ostało się coś jeszcze „polskiego”. Egzaltowanie się mitami na temat jak to u nas w państwie polskim fajnie wszystko rokuje jest naiwnością. Nie od dziś wiadomo, że rodzimy majątek został rozkradziony lub przeszedł w zagraniczne ręce tj. przemysł lekki, górnictwo, stocznie, hutnictwo, banki, spółki państwowe etc. Tylko nieliczne jednostki domagają się repolonizacji naszego przemysłu, banków, mediów. Słusznie ujął to na łamach Polski Niepodległej publicysta Mirosław Kokoszkiewicz, który uważa, że najpierw należałoby zrepolonizować władzę.



Antypolskie rządy

Przez prawię dekadę rządów Platformy Obywatelskiej, byliśmy świadkami matactw, przekrętów, prywatnego folwarku i afer, które były ponad interesem narodowym. Po ujawnieniu taśm z podsłuchami główni przedstawiciele Platformy co prawda publicznie przeprosili, ale nie Polaków tylko swoich wyborców (sic!). Ta quasi „POlska” władza podniosła wiek emerytalny, dokonała konfiskaty mienia z OFE, przyjęła 2 tys. uchodźców z Afryki, podniosła deficyt długu krajowego oraz wprowadziła szereg ustaw sprzecznych z polskim interesem narodowym. To tylko kropla w morzu, wierzchołek góry wyżej jeszcze nie odkryty, bo przecież niepolskie media starannie dbają o zatajanie najważniejszych spraw dotyczących kraju faszerując społeczeństwo tematami zastępczymi. Więc, jeśli niepolskie media mówią coś o „polskim” przemyśle to mają zapewne fantasmagorię wzrokową. Krajowa produkcja jest niezauważalna albo śladowa, natomiast zauważalny jest polski podatnik. Tutaj antypolskie władze sięgają do portfeli polskich kierowców i doją ich jak krowy, bo przecież budżet trzeba „łatać”, a nie ma jak i nie ma z czego.



Polski kapitał ludzki


To, co materialne prawie wszystko zostało wyprzedane za bezcen. Majątek został wyprowadzony za granicę, przez co Polacy stali się tanią siłą roboczą we własnym kraju. Tak przedsiębiorczo i z pożytkiem pracowały na zagraniczne konta „nasze polskie” elity przez 25 lat rzekomej wolności gospodarczej. Jedyna pociecha w tym, że jeszcze pozostało to co  najcenniejsze, czyli polski kapitał ludzki, choć trzeba przyznać, że spora część tego zasobu wytransferowała na emigrację zarobkową. Ucisk gospodarczy i ekonomiczny nie jest w stanie podbić i zniewolić mentalnie narodu, który walczył o niepodległość przez kilka pokoleń. Jeżeli tubylcze władze dalej będą urządzać wolną amerykankę kosztem polaków, moment zwrotny nadejdzie szybciej niż przewidują.


Czy w kwestii repolonizacji władz zmieni się coś po wyborach parlamentarnych? Czy nowy prezydent wyprowadzi Polskę z gospodarczego marazmu i czy wreszcie będą to prawdziwe polskie władze? Przekonamy się niebawem.



Łukasz Ostrowski